Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
Jacques
Wilkołak
Dołączył: 17 Sty 2010
Posty: 322
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3
Płeć: Mężczyzna
|
Wysłany: Nie 18:24, 14 Mar 2010 Temat postu: |
|
|
- Niebezpieczna mówisz? - parsknął śmiechem. - I co mi zrobisz? Wydrapiesz oczy? Czy podepczesz glanem? - pokręcił głową. On też lubił być wkurzający i złośliwy. - Po za tym nie gustuję w nieletnich. - ponownie wzruszył ramionami. Nancy być może miała ładną buźkę i niezłe ciało skryte pod przydużym t-shirtem, jednak Jacqu był realistą. Miał do czynienia z dzieckiem i dobrze o tym wiedział. Dlatego jeśli już musiał być na tyle głupi i się o nią troszczyć, wolał skupić się na jej potrzebach fizjologicznych. Czytaj - głodzie. - Gdzie chcesz jechać? - zapytał. Wiedział jedynie gdzie tu jest kawiarenka i szpital. Reszty Forks nie znał. Być może Nancy miała tu jakieś swoje miejsce? W końcu wciąż nie wiedział czy jest stąd czy nie...
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
|
 |
Nancy
Człowiek
Dołączył: 13 Lut 2010
Posty: 69
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3
Płeć: Kobieta
|
Wysłany: Nie 18:32, 14 Mar 2010 Temat postu: |
|
|
- Gdzieś gdzie jest tanio i dużo. - Mruknęła waląc go z całej siły w brzuch. Może i miał mięśnie ale nie zdążył ich napiąć. Zapewne gówno mu zrobiła ale musiało choć trochę boleć.
- Zaskoczenie to dobra strategia. - Mrugnęła i pokazała mu język.
- Kręciłam się przy Old Pubie. Dziwne miejsce ale nie jest najgorzej.
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Jacques
Wilkołak
Dołączył: 17 Sty 2010
Posty: 322
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3
Płeć: Mężczyzna
|
Wysłany: Nie 18:42, 14 Mar 2010 Temat postu: |
|
|
Marne próby. Rozśmieszyła go tą imitacją ciosu. Co się dziwić? Przecież to tylko dziewczyna. - Tak, to jest brzuch. - kiwnął głową starając się nie roześmiać na głos. - A tu... - sięgnął ręką do ścięgna tuż nad jej prawym obojczykiem. - ...jest takie fajne miejsce, które, jeśli je przycisnę, sprawi, że zemdlejesz. - nie takie rzeczy się w życiu robiło. Wolał jej jednak tego oszczędzić. Wystarczy, że wyfroterowała mu podłogę w poczekalni. Tutaj już nie musi. - Old pub? Hm.. najwyżej pokażesz mi drogę. - podszedł do drzwi i otworzył je na oścież. - No wyłaź. - nakazał od niechcenia.
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Nancy
Człowiek
Dołączył: 13 Lut 2010
Posty: 69
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3
Płeć: Kobieta
|
Wysłany: Nie 18:55, 14 Mar 2010 Temat postu: |
|
|
Fuknęła.
- Skąd mam wiedzieć że przypadkiem nie chcesz zaciągnąć mnie do lasu a potem wykorzystać i zabić? - Mruknęła i nawet stawiała przez chwilę opór, dopóki brzuch nie odezwał się po raz kolejny.
- No dobra. Tylko nie zostawiaj ciała na pożarcie wilkom. nie chcę by te łajzy zrobiły sobie ze mnie obiad. - Mruknęła wychodząc z gabinetu.
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Jacques
Wilkołak
Dołączył: 17 Sty 2010
Posty: 322
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3
Płeć: Mężczyzna
|
Wysłany: Nie 19:17, 14 Mar 2010 Temat postu: |
|
|
- Wilki lubią smaczne mięso. Nie masz się czego bać. - powiedział złośliwie gdy mijała go w drzwiach po czym zaśmiał się cicho po nosem. - Wrzuć na luz. - powtórzył jej wcześniejsze słowa. - Muszę się odwdzięczyć za wyczyszczenie podłogi w poczekalni. - no i miał pretekst. Teraz jeśli zapyta czemu jej pomaga miał wymówkę. Słabą, ale miał. Wyszli przed szpital i wsiedli do samochodu by pojechać nim do Old Pubu.
/Old Pub
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Marika Knight
Człowiek
Dołączył: 16 Cze 2009
Posty: 2516
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 1 raz Ostrzeżeń: 0/3 Skąd: Z piekła Płeć: Kobieta
|
Wysłany: Nie 23:29, 29 Sie 2010 Temat postu: |
|
|
/ Recepcja
Skinieniem głowy przywitała doktora, który chyba raczej mało ją kojarzył. Dopiero gdy zajrzał do jej karty coś mu zaświtało. - Dzień dobry panie doktorze. - odpowiedział jej tym samym. - Cóż panią sprowadza do mnie? - zapytał nader uczynnie. Sapnęła cicho. Nabrała powietrza w płuca i na wdechu odpowiedziała mu. - No cóż, z zrobionego testu wynika, ze jestem w ciąży. Znowu. - było jej głupio. Przecież ich syn miał zaledwie pięć miesięcy, a ona znów była w ciąży. Czuła się z tym głupio. Jak by była jakąś niewyżytą seksualnie nimfomanką. - Rozumiem. Proszę się rozebrać od pasa w dół i usiąść na kozetce. - nie wyczuła w jego głosie żadnej nagany, ani nic takiego. Dla niego to była codzienność i spotkał się z tym już niejednokrotnie. Zrobiła to co jej nakazał. Rozebrała się, usiadła i czekała. Gdy lekarz skończył coś wypisywać wstał od biurka. Najpierw na ręce naciągnął białe rękawiczki. Zrobił jej krótkie badanie które bywało czasem nieprzyjemne a przynajmniej do takiego zaliczała je Marika. - Aha... - rzekł krótko mężczyzna. Uniosła brwi patrząc niepewnie na niego. - Spokojnie. Proszę się nie denerwować. Niech pani się ubierze. I położy na tamtym łóżku. - Nie wiedziała po co to wszystko. Nie dowiedziała się jeszcze nic konkretnego. Wstała na równe nogi. Ubrana po chwili położyła się na łóżku do usg. - Faktycznie wszystko wskazuje na ciążę. Zaraz dokładny obraz pokaże nam badanie usg. - po krótkim instruktażu leżała z podwiniętą koszulką u góry. Na jej brzuch został wylany i rozsmarowany zimny żel. Zadrżała lekko. Jeździł po nim chwilę pokazując jej pewne punkciki. Jej oczy rozszerzyły się jak dwa spodki. - Gratuluję pani. To ciążą bliźniacza. Widzi pani tutaj? To dwa małe serduszka. - nie wiedziała co ma powiedzieć. Pokiwała jedynie głową. Dostała na pamiątkę zdjęcie jej ciąży. Starła żel z brzucha. - Który to miesiąc. - zapytała chcąc wiedzieć. - Większa połowa drugiego. Zapiszemy pani kwas foliowy. I wyślemy na standardowe badania. - To też już wiedziała z ostatniego razu. Musiała poczekać na wypisanie recepty. - Termin wypada gdzieś na 29 października. - słuchała go tak jak by w ogóle. Ona miała już swoje myśli. Ocknęła się w końcu odbierając od niego recepty. - Widzimy się za miesiąc tak? - pokiwał jej głową. Na tym kończyła się jego rola. Skinęła ponownie głową. - Dziękuję i do widzenia. - Wyszła z gabinetu na miękkich nogach. Jej świat się właśnie walił. I nie wiedziała co ma właściwie począć. Schowała do torebki recepty i zdjęcia. Nie chciała na nie patrzeć. Wyszła z szpitala kierując się ku domowi jak najszybciej. Była bliska płaczu, ale powstrzymywała się póki co.
/ Teren przed szpitalem / Centrum miasta / Obrzeża miasta/ Ulica/ Dom Adama Knight'a / Kuchnia
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|